Zdarzyło Ci się kiedyś robić product review, poprosić o feedback, ale w głębi duszy liczyć, że wszyscy tylko pokiwają głową i powiedzą „super, jedziemy dalej”?
Mi tak 🙈.
To jedna z najbardziej podstępnych pułapek w pracy PM-a: zamiast szczerego feedbacku, szukamy akceptacji. Szczególnie wtedy, gdy jesteśmy już „za pięć dwunasta”, tuż przed sprintem albo deadlinem.
W tym newsletterze mój „HOT TAKE” w tym temacie:
1. Po co robisz review produktu? Szukasz feedbacku, czy potwierdzenia?
Jako Head of Product, regularnie spotykałem się z moimi PM-ami na różne formy Product Review. Często wychodziło to z inicjatywy samego PMa, mieliśmy też naturalne punkty review na naszych syncach i dedykowanych spotkaniach 1-1.
Przychodził do mnie taki PM, zwykle dzień przed deadlinem albo startem sprintu, z którym zespół będzie już pracował nad implementacją, z niemal gotowym rozwiązaniem i rzucał: „Tomek, rzucisz okiem? Potrzebuję feedbacku”.
No to rzucałem. I mówiłem szczerze:
„Fajnie, ale czy to na pewno rozwiązuje problem, który zdefiniowaliśmy na początku?”
„Ten flow wydaje się przekombinowany, użytkownik się w tym pogubi.”
„A co z ryzykami, o których gadaliśmy? Mam wrażenie, że je zignorowaliśmy.”
Reakcja? Miks rozczarowania i lekkiej irytacji, grzeczne „No tak, to ma sens, ale…” i potem mocne BRONIENI swojego pomysłu.
No ale w sumie, jaka może być inne reakcja, jak właściwie nie ma już czasu na większe poprawki?
Teraz z perspektywy czasu widzę, że jako PMowie w takiej sytuacji tak naprawdę nie przychodzimy po feedback. Przychodzimy po potwierdzenie naszego pomysłu (+oklaski). Tak naprawdę chcemy usłyszeć: „Stary, świetna robota, robimy i deployujemy to!”.
2. Moje grzechy - sam też wpadałem w tę pułapkę
Najgorsze? Jak sięgam pamiętam - ja też często robiłem dokładnie to samo :P.
Prezentacja dla zarządu? Niby prosiłem o uwagi, ale w głębi duszy liczyłem na zielone światło.
Sprint Review? Bardziej DEMO i pokazanie „ile zrobiliśmy”, niż realna sesja feedbackowa.
Warsztat z interesariuszami? Zamiast otwartej dyskusji nad problemem, gotowe slajd z tezą: „To jest najlepsze rozwiązanie”.
Włożyłem w coś tygodnie pracy, zaangażowałem się emocjonalnie. Ostatnie, czego chciałem, to usłyszeć, że cała ta koncepcja jest do bani.
Brzmi znajomo? No właśnie.
3. Syndrom „szukania potwierdzenia"
To zjawisko nazywam syndromem „szukania potwierdzenia" za pięć dwunasta. Im bliżej deadline'u, tym bardziej nasza potrzeba uzyskania szczerego feedbacku spada, a rośnie POTRZEBA AKCEPTACJI.
Dlaczego tak się dzieje?
Inwestycja emocjonalna i czasowa: Włożyłeś w projekt serce, czas i energię. Podważenie go na finiszu boli jak cholera. To jak usłyszeć, że maraton, który właśnie kończysz, biegłeś w złą stronę i Twój czas się nie liczy. No nie chciałbym tego usłyszeć jak biegłem swój pierwszy w Lizbonie :P.
Brak przestrzeni na zmiany: Co z tego, że feedback jest trafny, skoro nie masz już czasu, budżetu ani mocy przerobowych, żeby wprowadzić fundamentalne zmiany? Szczera krytyka staje się wtedy bezużyteczna i tylko frustruje.
Strach przed oceną: Na ostatniej prostej feedback przestaje być sposobem na rozwój/poprawę, a zaczyna być odbierany jako ocena Twojej pracy. Twoich kompetencji. A nikt nie lubi czuć się oceniany negatywnie.
Agile'owa hipokryzja: Mówimy często swoim zespołom i interesariuszom o budowaniu przyrostowym, o MVP, o szybkiej walidacji z rynkiem. A jak przychodzi co do czego, to własną pracę (np. nową strategię, duży feature) "waterfallowo" dopieszczamy w ukryciu przez tygodnie, by na końcu pokazać gotowca. Gdzie tu iteracyjność i wczesne zbieranie feedbacku?
Prawda jest brutalna: prosząc o feedback na ostatnią chwilę, tak naprawdę prosisz o AKCEPTACJĘ. Mówisz:
„Proszę, powiedz mi, że wszystko jest OK, bo i tak nic już nie mogę zmienić”.
A przecież Twoim zadaniem NIE jest MIEĆ ZAWSZE RACJĘ, tylko ZWIĘKSZYĆ PEWNOŚĆ, że robimy najlepsze rozwiązanie.
To się wiąże z tym, że potrzebujesz pętli zwrotnej - jak najszybciej. Bo to ona pomoże Ci to najlepsze rozwiązanie znaleźć i dopracować. To nie jest proste. Sam tego doświadczałem i, szczerze mówiąc, cały czas podświadomie walczę z chęcią unikania krytyki.
4. Jak sobie z tym radzić?
Jak sobie z tym radzić, skoro to takie trudne? Też cały czas czuję ten lekki strach przed krytyką. To normalne, ludzkie. Ale zamiast z tym walczyć, nauczyłem się to po swojemu „hackować”: